Kilka dni temu ogłoszono
tegoroczne nominacje do nagrody Nike, a ja ze zgrozą (ale bez zaskoczenia) zdałam
sobie sprawę z tego, że nie czytałam ani jednej z nominowanych książek. Ba, z
wyróżnionych autorów znam (znaczy czytałam cokolwiek z ich dorobku) raptem
trzech, aliteracyjnie i alfabetycznie - Tokarczuk,
Tulli i Twardocha. Tokarczuk poprawnie doceniam, ale nie pałam do jej twórczości
miłością, Tulli mnie bardzo znudziła, a Twardoch rozbawił prawie do łez męską
pretensjonalnością Wiecznego Grunwaldu.
Mimo to stwierdziłam, że skoro i tak mam poszerzać wiedzę na temat polskiej
literatury, to mogę to równie dobrze robić w sposób uporządkowany i
usankcjonowany i sięgnąć po pozycję z listy nominowanych do najważniejszej
literackiej nagrody w Polsce. Padło na Karpowicza.
Sońka to z pozoru prosta historia - na podlaskiej wsi stara kobieta
spotyka na swej drodze młodego mężczyznę z Warszawy, któremu postanawia
opowiedzieć o swoim wojennym romansie z
oficerem SS. Ta nieskomplikowana, ale nietuzinkowa opowieść w połączeniu z niezwykle
plastycznym stylem Karpowicza wystarczyłaby zapewne za rekomendację, ale to ten
element dodatkowy, niespodziewany, czyni tę książkę wybitną. Otóż relacja tytułowej
Sońki i Igora, wziętego reżysera i literata powracającego ze stolicy w swe
rodzinne strony, daleko wykracza poza schemat słuchana-słuchający. Postępująca
narracja rzuca na postacie czar, przenosi ciężar wieku z jednej na drugą,
wygładzając zmarszczki na twarzy Soni i garbiąc ramiona Igora. Opowieść łączy
ich i dzieli; opowiadając, Sonia przygotowuje się do śmierci, czyniąc z Igora
swego ostatniego powiernika; słuchając, Igor adaptuje historię Soni na
spektakl, wynaturza jej zwyczajność na potrzeby teatru.
To właśnie to bezkarne,
bezwstydne zawłaszczenie najbardziej przykuło moją uwagę. Karpowicz w sposób
bardzo udany przeplata elementy Soninej opowieści z jej teatralnym
przeinaczeniem; opisuje spektakl, aktorów, używa tekstu dramatycznego i
didaskaliów, które wybijają z rytmu i podkreślają sztuczność spektaklu i
wyrafinowanie z jakim Igor podchodzi do powierzonego mu sekretu. Uczucia Soni
interesują go na tyle, na ile jest w stanie czerpać z nich inspirację. Nie robi
tego jednak z nieżyczliwości czy braku empatii, jest po prostu narzędziem w
rękach kultury, która zmuszona jest przeistaczać doświadczenie w tekst. Postawiony
w opozycji do Soni, dla której opowieść jest spowiedzią i oczyszczeniem, wypada
nienajlepiej jako ten, któremu historia ta przyniesie sławę i uznanie.
Przeciwstawiając sobie te dwie postaci, przygarbioną doświadczeniem Sonię,
która odnajduje wybawienie w śmierci, i młodego „królewicza”, postarzonego
brzemieniem przekazanej mu narracji, autor sugeruje ciekawe pytanie – jak i czy
powinno się pisać jeszcze o drugiej wojnie światowej?
Przy lekturze Sońki powróciłam do rozmyślań nad literaturą
i drugą wojną światową, która to sprawa kiedyś mnie zajmowała. Będąc w Kanadzie
miałam okazję wziąć udział w kilku zajęciach na University of British Columbia,
gdzie zaciekawiła mnie jedna zależność. Jeśli nie były to zajęcia stricte o
literaturze mniejszościowej, która w Kanadzie, kraju imigrantów, powinna
interesować najbardziej, dyskusja przeważnie schodziła na tory nawiązań do
drugiej wojny światowej i do Holocaustu. Dla Kanadyjczyków był to temat rzeka,
zawsze traktowany z najwyższym szacunkiem i czcią. Wtedy bardzo mnie to
uderzyło, że zamiast skupić literacką uwagę na rozliczeniu się ze swoim obliczem
wojny i choćby z internowaniem obywateli pochodzenia japońskiego, to wciąż
roztrząsają Holocaust. Co sprawia, że druga wojna światowa to temat wciąż tak
chodliwy? Czy nie wszystko już zostało napisane? Co jest powodem tego, że
autorzy dwoją się i troją, żeby opisać okrucieństwo wojny w inny sposób, w
innej formie, z innego punktu widzenia? Strzała
czasu Martina Amisa bawiła się formą, pokazując historię do tyłu; Yann
Martel, komentując skąd czerpał inspirację do napisania Beatrycze i Wergilego, stwierdził, że nadszedł wreszcie czas aby
napisać powieść o Holocauście w formie alegorii.
Karpowicz w Sońce robi coś podobnego – patrzy na temat świeżo, oczami niesztampowych
postaci, kontrastując prostą, zakochaną w Niemcu wieśniaczkę z obytym młodym
literatem, dla którego wojna to tylko lekcja w podręczniku do historii. Oba
obrazy przenikają się, czerpią jeden z drugiego – Igor inspirując się historią Soni
niejako dopełnia ją swoim własnym wyobrażeniem, nadając jej kształt, ale też
zniekształcając. Autor subtelnie zwraca uwagę czytelnika na kwestie moralne tej
zależności – czy Igor ma prawo wykorzystać życie Soni jako materiał dla swojego
spektaklu? Tym pytaniem Karpowicz nadaje powieści ton metatekstualny, jakby
pytał sam siebie, czy powinienem? Nie otrzymujemy jednak na to pytanie
odpowiedzi, pytanie zawisa w próżni, lekko zabarwione pogardą dla Igora. Być może nie ma na to pytanie żadnej odpowiedzi, lub nawet pytanie jest nie na miejscu. Życie w końcu jest narracją. Przybranie własnego życia w słowa pomaga Soni przepracować swoje uczucia; ta sama historia w rękach Igora staje się inspiracją dla innych. Dlatego nie mogę potępić Igora, choć pytanie Karpowicza nie przestaje mnie nurtować.
Ale Sońka to nie tylko powieść z Pytaniem, ale przede wszystkim
wzruszająca opowieść starej kobiety z Podlasia, opowieść o miłości zakazanej a
jednak bez barier, o miłości bezwarunkowej, w końcu opowieść o wsi, o jej
ograniczeniach, podłościach i nikczemnościach. To także historia powrotu do
korzeni i wypartej tożsamości, historia przemiany Ignacego w Igora i Igora w
dawnego Ignacego, przejście chłopca ze wsi w wielkomiejskiego inteligenta i z
powrotem. I wreszcie, to powieść o Podlasiu i Białorusi, o języku „po prostu”,
zanim stał się „obcym”, „białoruskim”. To książka solidna, pięknie napisana, do
przeczytania jednym haustem. To polska książka o wojnie inaczej, z pomysłem, z
pstryczkiem w nos, pokazująca, że jednak można pisać bez patosu i bez umartwiania się.
Wcale nie dziwię się więc, że została nominowana do Nike. Nie mogłam chyba
lepiej trafić na początku mojej drogi w polską literaturę – naprawdę nie
spodziewałam się czegoś aż tak dobrego.
Ocena: 9/10

